MASZ WPIERDOL!!!

Tak, to ja Ela – byłam WORKIEM TRENINGOWYM dla mojej matki. Słyszałam te słowa, gdy była wkurzona, sfrustrowana. Na kogo? Nie na mnie…na życie, na pracę, na swojego męża przemocowca. Ech… Po pewnym czasie stało mi się to obojętne i robiłam co „chciałam”, bo wiedziałam, że nie ma żadnej reguły, żadnej zasady. Czy jestem winna, czy nie? Czy coś zbroiłam, czy nie – „I tak dostanę WPIERDOL.” Nawet – moja matka sama zaczęła żartować/szczycić się tym, że tak robi… że traktuje swoją córkę jak ODSTRESOWNIK. Jakie to przykre. TRAGEDIA, że ktoś kto nosił mnie pod sercem – traktował mnie jak rzecz…

Kilka przykładów:

  1. Sezon truskawkowy – przyszła pracownica do mojej matki i oznajmiła jej, że odchodzi z pracy. Matka do niej, że ok. Po chwili odwróciła się do mnie wściekła, że nie ma komu zbierać tych zasranych truskawek i powiedziała „MASZ WPIERDOL!”

  1. Bardzo często wracała wkurwiona z pracy i już od progu darła się „ELA, MASZ WPIERDOL!” Ja już wiedziałam, co to oznacza…

Z czasem nic nie czułam. Wyłączyłam czucie bólu. Zaczęłam robić „co mi się podoba. Skoro nie ma żadnych reguł? Skoro i tak dostanę wpierdol? Kiedyś coś broiłam. Jedno z mojego rodzeństwa przyszło do mnie i powiedziało: „Dostaniesz za to wpierdol”. A ja na to obojętnie: „I tak dostanę”. Było mi już wszystko jedno. Do tej pory w mojej rodzinie gadają, że „Najwięcej wpierdol dostała Ela”. A co z resztą WPIERDOL? Resztę otrzymała moja starsza siostra. Kiedyś opowiedziała mi, że jako kilkulatka, podeszła do mojej matki, gdy ta rozpalała w piecu centralnym. Moja matka wkurwiona, że nie chce się rozpalić – zaczęła bić kilkulatkę ciężką, metalową kratką od pieca. Podobno wkroczyła moja babcia z krzykiem „CO ROBISZ?? ZABIJESZ DZIECKO!!”.

Jakie były konsekwencje słynnego WPIERDOL?

Bałam się ludzi. Bałam się dotyku. Na dotyk, przytulenie reagowałam strachem. Bałam się, a jednocześnie pragnęłam DOBREGO, KOJĄCEGO DOTYKU, pragnęłam PRZYTULENIA. Pragnęłam CIEPŁA…

Moje niezaspokojone potrzeby, wrzucały mnie w ramiona toksycznych facetów. Myliłam seks z miłością. Szłam do łóżka, bo potrzebowałam ciepła. Ciepła, którego nie dał mi ojciec, którego nie czułam od matki… Dawałam się „przytulić facetom, którzy zasługiwali co najwyżej na  SKOPA. Zaprzedawałam Siebie za okruchy udawanej miłości. Nie miałam żadnych granic. Myliłam wszystko. Brak reguł. Brak zależności przyczynowo skutkowej. Coś Ci to przypomina? Tak – w domu rodzinnym też nie było żadnych reguł, żadnych zasad, żadnych granic, zero szacunku.

Kiedyś jedna z moich terapeutek powiedziała, że po takich doświadczeniach to ona się dziwi, że nie zostałam prostytutką. SZOK! Normalnie SZOK!

Bez przerwy czułam GŁÓD dotyku. Głód dobra. Już jako dziecko przytulałam się do chłopaków. Nic więcej. Ja pragnęłam tylko, żeby mnie ktoś przytulił.

Szukając mężczyzny – chciałam, aby ktoś był dla mnie dobry. Tylko dobry. By ktoś wreszcie mnie pokochał. O ironio – moja matka jak wychodziła za mojego ojca i też miała takie pragnienie. Świadomie czy nie, zafundowała, a właściwie oboje zafundowali, swojej córce to samo marzenie.

Tak mają dorosłe, maltretowane dzieci. Mają problemy z seksem, z bliskością, z samymi sobą. To dzieci niekochane, to dzieci nieutulone, to dzieci, które dziś na nas czekają. Czekają i wyją z głodu.  Z głodu UWAGI, UCZUCIA, DOBREGO SŁOWA. Z głodu MIŁOŚCI…

Zadbajcie o to, by się doczekały <3

Opublikowano MOJA HISTORIA.

19 Comments

  1. Elka mogę Cie adoptować….a poważnie ?To się w pale nie miesci.Szacunek za odwage, za ten sztandar wywleczony z bólem , za swiadectwo , ze takie sytuacje bywaja, za budowanie swiadomosci, za pokonanie wstydu , zażenowania, a tym samym za ogromna zarabista robote , która ,,odwaliłas,,Uwielbiam Cie.

  2. Mi nasuwa się jedna myśl, by oznaczyć nas #nie kochane, skrzywdzone córki swoich matek po to by tak jak akcja #ja też czy #me too pomoglo wyjść z ukrycia, by się odnaleźć, wspierać i szukać rozwiązań. Co o tym myślicie?

  3. Mi nasuwa się jedna myśl, by oznaczyć nas #nie kochane, skrzywdzone córki swoich matek po to by tak jak akcja #ja też czy #me too pomoglo wyjść z ukrycia, by się odnaleźć, wspierać i szukać rozwiązań. Co o tym myślicie?

  4. Fajnie,że dzielisz się swoimi doświadczeniami,dajesz tym samym wsparcie innym,którzy przeszli podobny dramat. Przez większość życia myślałam ,że jestem jedyna,albo jedna z nielicznych,którzy przechodzą przez piekło…pamiętam jak zazdrościłam swoim znajomym w szkole,że mają normalny dom…DLACZEGO MNIE TO SPOTKAŁO?? to pytanie towarzyszyło mi nieustannie. Teraz wiem,że takich rodzin jest mnóstwo! Wszystko dzieje się po coś,jedni po takim dzieciństwie toną w uzależnieniach,a drudzy szukają pomocy i budują na swojej przeszłości mocny charakter. Stwórzcie się na nowo,jestem na to żywym przykładem,że życie po takich przejściach może być i jest piękne Pozdrawiam ciepło:*

  5. Jak autem masz kierowac to musisz zdawac egzaminy a jak nowego czlowieka na swiat przyniesc to wystarczy dupe wystawic. Serio…niektorzy nie powinni nawet kota miec! Moge przybic piatke. Duzo spier…glow w pokoleniu naszych rozicow… Przykre…

    • Co tam kota- nawet biedronki czy innej mrówki, bo i takie istotki ludzie potrafią krzywdzić. Zgadzam się co do egzaminu na rodzicielstwo- 99,99999% populacji nie zdałaby. Zwłaszcza ci co wielce szanują prawa zapłodnionej zygoty, ale urodzonego dziecka już nie. Dziecka i zwierzęcia, na którym się eksperymentuje. Ludzkość goli swoje futro, żeby nosić cudze, a w swe wiecznie młode lica wklepuje kremy wyprodukowane z płodów wyrwanych z łon zwierząt.

  6. Dziękuję, że masz odwagę się tym podzielić, za szczerość. To znajomy schemat. Jeśli mogę się zapytać, jaką masz albo miałaś relację z rodzicami po tym jak zdałaś sobie z wszystkiego sprawę? Wiele można wybaczyć, ale nie jest łatwo dalej żyć i udawać, że nic się nie stało.
    Mój ojciec mi teraz płacze do słuchawki, tak samo mama. Nienawidzą się nawzajem i nadal kłócą (także z moim dorosłym rodzenstwem, 30+). Jestem najmłodsza, ale jako jedyna mam szczęśliwe życie, bo odcięłam się od wszystkiego zaraz po liceum i przyjeżdżam tylko na święta. Boli mnie to, że nie umiem ich tak potraktować jak bym chciała, bo ciągle chodzą na siebie poobrażani, słucham tylko z boku jak jeden na drugim psy wiesza, to przykre, ale ciężko mi cokolwiek zdziałać. Jakie Ty miałabyś na to spojrzenie? Jak Ty byś się zachowała? Ściskam

    • Weronika, to nie Twój biznes naprawiać relacje między rodzicami. Nie musisz ani nic naprawiać, ani nic wysłuchiwać. Masz prawo żyć WŁASNYM życiem. Masz prawo powiedzieć – „Nie chcę/nie mogę tego słuchać.” Niektórzy będą się żreć przez całe życie, bo taka ich ścieżka. NIE BIERZ ich lekcji na siebie, bo będziesz musiała je przerabiać…

  7. Ela ❤ przytulam Cię całym sercem i całą sobą.
    Ja co prawda nie doświadczyłam przemocy fizycznej , ale psychiczną w takim stopniu , że to cud , że jeszcze jestem. Rozumiem doskonale te problemy , te braki , te niezaspokojone potrzeby miłości, czułości, bezpieczeństwa czyli tą wewnętrzną dziurę, pustkę, samotność i zupełne znieczulenie , żeby przeżyć.
    Pozdrawiam i życzę dużo siły i miłości

  8. Przeczytałam i zaraz szybko biegnę przytulić moje dziecko. Ela cieszę się że z tego wyszłaś i mam nadzieję skorzystać kiedyś z Twoich sesji bo też mam co nieco do przerobienia, pozdrawiam 🙂

  9. Ciągle czytam twój blog i uczucia które opisujesz niestety nie są mi obce. Też chciałbym uporać się z myślą że byłam dzieckiem niechcianym. Mój zmarły dziadek powtarzał wiele razy „no przecież oni to ją po prostu nie lubią” słyszałam to wiele razy. Ciągle jednak nawet będąc dorosłą miałam nadzieję na zmianę, próbowałam rozmawiać. Niestety nikt nie chciał mnie słuchać i po każdej próbie nie odzywali się do mnie, raz milczeli trzy lata, jak dzwoniłam to zwyczajnie odkladali słuchawkę. Zapytam się raz matki dlaczego to robisz a ona na to że chce mnie „docisnąć”, kłamie na mój temat do ludzi, szydzi ze mnie. Teraz też się z nimi nie odzywam bo właściwie nie mam o czym z nimi rozmawiać. Rozmowa z nimi dotyczyła pogody albo jakiś plotek ze wsi, ja już nie mam siły. W tej całej historii jest jeszcze mój brat, to też jest ciekawy wątek

  10. Witam:) Bardzo poruszylo mnie Twoje wyznanie! 🙁 Nie wiem gdzie szukac aby dostac odpowiedz..Bylam wychowywana w domu alkoholowym, ojciec pil a mama ciagle spala. Jak pil to chyba bylo mi lepiej bo byl „wesoly” . Strasznie sie balam jak dochodzilo do awantur z mama ale nigdy nie czepial sie mnie. Gdy byl trzezwy balam sie go bardziej!! Byl zly i wsciekly!!:( Mama upijala sie czasami i wtedy gnebila mnie opowiadajac straszne bajki na dobranoc albo kazac mi kleczec i modlic sie w srodku nocy! Brzydzilam sie alkoholem i przysiegalam sobie ze nigdy nie bede pila jednak jest inaczej..pije bo emocje sa silniejsze! pije bo boje sie odrzucenia a alkohol daje mi odwage w szukaniu akceptacji! Kazdy chlopak szybko mnie rzucal tak szybko jak ja poszlam z nim do lozka..nie robilam tego z checi seksu, myslalam ze on mnie pokocha! Dzialo sie inaczej a ja czulam sie jak najgorsza….!! Kiedy mialam chlopaka na dluzej to paradoksalnie seks nie mial dla mnie zadnego znaczenia i robilam wszystko zeby go unikac. W domu seks byl raczej tabu choc raz widzialam rodzicow w akcji z kolezanka(mialam moze 5-6 lat). Teraz kiedy jestem 35 letnia singielka z wielkimi wyrzutami ktore krzycza mi w twarz „puszczalska” zastanawiam sie jak sobie pomoc..I nie chodzi mi o to zeby uslyszec ze to bylo normalne bo jestem dda albo bylo normalne bo ludzie tak robia..ja od roku nie mam chlopaka ale wyrzuty sumienia nie daja mi zyc…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *