DLACZEGO ZACZĘŁAM UWAŻAĆ W CO SIĘ ANGAŻUJĘ??

Jakiś czas temu zaczęłam bacznie zwracać uwagę na to co czytam, czego słucham, co jem, z kim się spotykam, dokąd chodzę…

To samo tyczy się fejsbuka…
Odlajkowałam i odobserwowałam różne profile.

Dlaczego?

Bo się niepotrzebnie porównywałam, bo się denerwowałam, bo traciłam czas i energię a co najważniejsze – traciłam kontakt z samą sobą, z własną Duszą która ma UNIKATOWY i INDYWIDUALNY PRZEKAZ, a nie czyjś tam! Tym skakaniem po cudzym zagłuszałem tylko Jej głos. Zrozumiałam, że ona nie potrzebuje INSPIRACJI. Jedyne czego potrzebuje to to żebym UCIELEŚNIŁA jej Mądrość.

Było mi z tą decyzją bardzo dobrze. Pracowałam sobie, doskonaliłam się, kreowałam swoje warsztaty bez presji, bez cudzych idei, bez strachu. Koncentrowałam się na swojej grupie. Moja społeczność, moja firma kwitła.

Do czasu, gdy znowu nie wpadłam w wir fejsbukowych potyczek, przepychanek pomiędzy ważnymi dla mnie ludźmi. Ktoś wysłał mi cudzego posta o którym nie miałam pojęcia. Przeczytałam jeden, drugi i walnęło mnie. Rozwaliło. Posty były tak nasiąknięte emocjami, taką energią, że nie mogłam przejść obojętnie. Przez kilka dni sprawdzałam „Ta napisała to a tamta tamto. Ten wsparł. Może ja też powinnam napisać co widzę, co wiem, co czuję?!” Targały mną emocje na prawo i lewo. Byłam wydrenowana z energii. Poszłam na saunę. Rozpłakałam się. Nie mogłam się uspokoić…

Nie ruszyłam nawet z ogłoszeniem warsztatu – nie miałam siły. Ciężko mi było angażować się w sprawy swojej grupy, ludzie mnie drażnili. Aktywność mojej grupy stawała. Zaniedbałam wszystko. Żyłam cudzą historią…

Przypomniałam sobie jaki był fajny czas, gdy się nie angażowałam w cudze tematy. Gdy skupiałam się na SWOIM PODWÓRKU. Gdy ładowałam energię w swoje. Czasem szłam do kogoś jeśli czułam, że to mi w czymś pomoże, że to wartościowe, gdy czegoś ja potrzebowałam lub ta osoba mnie potrzebowała. Na swoim fanpejdzu publikowałam posty osób które są mniej znane, a ich treści zasługują na uwagę. To mi dawało radość. To mi dawało szczęście. Przypomniałam sobie tamtą Elę. Po raz kolejny życie mi pokazało, że mam dbać o swojego fanpejdża, o swoją grupę, o swój biznes. Nie cudzy.

Moje credo brzmi:

NIE ZASILAĆ CUDZEGO.

NIE ROZPIEPRZAĆ ENERGII NA PRAWO I LEWO.

ODŻYWIAĆ I ZASILAĆ SWOJE.

Ponadto na dnie serca usłyszałam cichy, wewnętrzny głos „Ela – czas stanąć na WŁASNYCH nogach.”

Opublikowano KOBIETA SUKCESU.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *