PRZYJMUJĘ…

Jakiś czas temu otworzyłam własną praktykę oraz złożyłam wypowiedzenie z korporacji. Poczułam, że pragnę robić to do czego czuję POWOŁANIE mimo iż bałam się o swoją przyszłość, o to czy podołam, czy ktoś w ogóle się do mnie zgłosi? Zadziało się! Oj zadziało się! BOOM! Nie mogłam uwierzyć w to co się dzieje. Nie mogłam. Patrzyłam na swoje konto w banku i nie wierzyłam własnym oczom. Ludzie zaczęli wpłacać mi pieniądze za pakiety po jednym majlu. Wiadomości typu: „Ja chcę tylko z Tobą pracować! Podaj numer konta“ Po kilku sesjach okazało się, że jestem w tym dobra. Konto w banku rosło, a Ja? Ja zaczęłam się BAĆ… Że to tylko sen, że pęknie jak bańka mydlana…. Cieszyłam się bardzo, kupiłam sobie nowy telefon, ale po dwóch tygodniach myślałam, że nie mogę ruszać tych pieniędzy, bo to na czarną godzinę, a co jak przestaną się  do mnie zgłaszać? Kto będzie spłacać kredyty? Z czego będę żyć? Patrzyłam na swoją kurtkę zimową z popsutym zamkiem i myślałam „Cholera – boję się wydać kasę. Przecież muszę mieć gdyby coś poszło nie tak!“ Jednocześnie dostawałam pytania o sesje i aż mnie odrzucało. A właściwie ja odrzucałam w głowie klientów. Tak jak bym nie chciała wreszcie korzystać z życia, żyć na poziomie, żyć godnie. Zdałam sobie sprawę, że nie umiem, a właściwie trudno mi przyjmować. Nieświadomie oczywiście, ale czułam się tak jakby pieniądze mnie parzyły. Ja tam mogę komuś płacić, ale mi?? To już nie bardzo…

Trafiłam na filmik Justyny Pettke o pieniądzach/przekonaniach. Oglądając to późno w nocy cała się trzęsłam. Strach przeszywał mnie na wskroś. Ona mówiła o mnie. Chciałam koniecznie z Nią porozmawiać. Umówiłam się na sesję, bo w głębi siebie czułam, że Ona mnie zrozumie…

Justyna mi opowiadała o swoim doświadczeniu z pieniędzmi i jak wspomniała o swoim tacie to aż krew mi zabulgotała w żyłach. Przerwałam i powiedziałam Jej => „TAK! TO to! To o to chodzi!“ Pociągnęłyśmy temat ojca i ja poczułam przepływ energii, ciepła, emocji przez moje ciało. Wprost do mojego serca. Zaszkliły mi się oczy…

Po zakończeniu sesji – leżałam na łóżku i dostałam „wizję“:

Mój tata stoi naprzeciwko mnie, a ja powtarzam do Niego i jednocześnie do Życia:

PRZYJMUJĘ, PRZYJMUJĘ, PRZYJMUJĘ i tak kilkanaście razy. Po chwili tata usunął się na bok i ustawiła się do mnie kolejka kobiet na sesje. Każda trzymała w dłoni 60 euro. Tym razem przyjmowałam swobodnie, a mój tata za każdym razem gdy brałam pieniądze do ręki – Krzyczał TAAAAK! TAAAAK! Kobiety odchodziły z wdzięcznością, że im pomogłam, a one mogły mi zapłacić…

Gdy się ocknęłam czułam miłość, czuję ją nadal do taty. Coś się odblokowało. Usłyszałam w swojej głowie moje własne myśli, ale zarazem jakby były to słowa mojego taty „A teraz idź sobie kup coś dobrego na śniadanie, a potem jedź kupić kurtkę.“

Wzruszona poszłam do Alberta – wszystkiemu co wkładałam do koszyka mówiłam PRZYJMUJĘ.

Po czym – sesja tym razem z moją klientką i gdy mi powiedziała, że decyduje się na pakiet też powiedziałam w duchu PRZYJMUJĘ. Kolejna sesja dziś wieczorem, a ja nic innego nie robię tylko leżę i mówię TAK Sobie, Tacie, Życiu => PRZYJMUJĘ

P.S.

Kolejny dowód na to, że aby być „w zgodzie“ z rodzicami wcale nie trzeba mieć z nimi kontaktu. Pamiętajcie jednak, że ja przeszłam długą/bolesną/pracowitą „drogę”, aby być w tym miejscu i czuć to co czuję  i do kogo czuję. NIE OD RAZU KRAKÓW ZBUDOWANO. To, że u mnie się tak teraz dzieje – nie oznacza, że u Ciebie powinno. I to też jest ok…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s