TATA ZABIŁ MAMĘ!!!

Ostatni miesiąc był bardzo trudny dla mnie. Myślałam, że przepracowałam większość traum z mojego dzieciństwa i młodości, ale zachowanie mojego byłego faceta sprawiło, że pootwierały mi rany związane z ojcem. Bardzo bolesne i trudne do opisania. Dlaczego właśnie teraz? Ano dlatego, że widocznie jestem na tyle silna, by je przyjąć, zobaczyć i opatrzyć.

Od małego bałam się, że on ją kiedyś zabije. Zawsze starałam się za nią wszędzie chodzić, bo naiwnie wierzyłam, że jak stanie między nimi 5-latka to on się zlituje i może nie przebije jej widłami…

Nigdy nie zapomnę tych nocy gdy wracaliśmy w niedziele  z gościnnej popijawy. Ja około 8 lat z tyłu samochodu dostawczego, gdzie zamiast siedzeń samochodowych wstawione były zwykłe stare fotele pokojowe, które ślizgały się po całej podłodze na zakrętach.

Za kierownicą pijany ojciec – głowa rodziny, która przecież powinna ochraniać i dawać poczucie bezpieczeństwa. Obok moja matka – magister prawa, która powinna wiedzieć, że nie jeździ się po alkoholu. Ja zamiast po odrobionych wcześniej lekcjach – jadę z nimi w środku zimowej nocy. Na drodze gołoleć. Ojciec wkurwiony. Matka panikuje, a co robi mała dziewczynka? Serce jej podchodzi do gardła. Małe ciało sparaliżowane ze strachu. Cichutko wciśnięta w stary fotel powtarza „Boże proszę, proszę żebyśmy nie mieli wypadku, żebyśmy nie mieli wypadku“. Wypadku nie mieliśmy, ale za to mieliśmy wiele tego typu nocy…

Kolejna traumatyczna noc to też powrót z gościnnej popijawy. Mój wiek podobny, tylko pora roku inna. Sezon kapuściany :). Byłam z rodzicami w „gościach“. Znowu mój ojciec był pijany, tylko tym razem za kierownicą naszego dostawczego „żuka“ usiadł znajomy, u którego byliśmy, a który swoją drogą też był pijany. Z przodu usiadła moja matka psiocząca na mojego ojca. Mój ojciec wlazł na pakę samochodu pełnego walającej się kapusty (moi rodzice mieli gospodarstwo rolne). A co ze mną? No co? Kto by tam się mną przejmował?? Usiadłam przy burcie samochodu po cichutku żeby jeszcze bardziej nie rozłościć pochłoniętego obsesją zazdrości pijanego ojca, który rzucał kapustą na ulicę, raz po raz wykrzykując „Twoja matka jest kur*ą!!! Twoja matka jest kur*ą!!!“ A co z małą dziewczynką? Wystraszona cała jeszcze bardziej przytuliła się do burty samochodu…

Innej nocy byliśmy w tych samych gościach. Tym razem mój ojciec zasiadł za kółkiem. I znowu ta sama historia. Ojciec podpity z tą swoją paranoiczną zazdrością. To jakaś masakra była. Ujechaliśy tak z 2 km, ojciec zatrzymał samochód – zaczął katować moją matkę, bo mu się ubzdurało, że moja matka ma romans z ich znajomym. Krzyczał „ZABIJĘ CIĘ KUR*O!“ Ja się przestraszyłam i pobiegłam do tych ludzi, u których byliśmy. Zadzwoniłam do drzwi. Otworzyli mi a ja wykrzyknęłam „TATA ZABIŁ MAMĘ!!!“ Oni zapakowali mnie w ich samochód i pojechaliśmy sprawdzić co się stało. Po drodze nagle ktoś powiedział – „Patrz leży w rowie!“ Mi serce mało nie stanęło. Na szczęście to był tylko pień ściętego drzewa. Moi rodzice byli już w domu. A co z małą dziewczynką? Została odstawiona do rodziców pochłoniętych swoimi demonami. Nawet jej nie szukali…

Właśnie dlatego przez całe życie żyję z syndromem stresu potraumatycznego. Z tą różnicą, że kiedyś każdy mógł mi wcisnąć, że to moja wina, że to ze mną jest coś nie tak, że to ja jestem nienormalna, zła, wredna. Dziś nikt mnie nie przekona, że to ja byłam NIE OK. Dzieci rodzą się czyste, zdrowe i niewinne. To nie moja wina, że urodziłam się w takiej a nie innej rodzinie. Do jasnej cholery! Byłam tylko dzieckiem. To ja powinnam być być chroniona. Zamiast tego byłam małym żołnierzykiem na poligonie chorego systemu rodzinnego.

Przestałam siebie obwiniać za swoje lękowo-neurotyczne reakcje wobec mężczyzn. Przytulam małą dziewczynkę, bo tak wiele wycierpiała. Radziła sobie jak umiała najlepiej. Miała rodziców skrajnie nieodpowiedzialnych, pochłoniętych sobą. Dziś już ma wsparcie we mnie samej – dorosłej kobiecie. Jej potrzeby, strach, rana po ranie zostają ukojone po 25 latach. Tak długo na to czekała…

Pamiętaj!

Nieodreagowane traumy, stresy, które wydarzyły się nawet kilkanaście/kilkadziesiąt lat wcześniej NIE ZNIKAJĄ. Tkwią w człowieku i kreują dalsze życie. Powodują chorobę (psychiczną/fizyczną). Są powodem stłumionej agresji, która projektowana jest na innych. Są powodem ZŁA!

Zachęcam do zapoznania się z książkami Alexandra Lowena, który piszę o skutkach nieuleczonych traum.

Jedna myśl na temat “TATA ZABIŁ MAMĘ!!!

  1. Bardzo ujmujący artykuł. Osoba która tego doświadczyła przeżyła strasze rzeczy. To nie jej wina. Leczmy przyczyny a nie skutki, prawda? Zawsze powinniśmy pójść do źródła. Czemu mamy „płacić za innych”? Kiedyś musimy powiedzieć STOP. I wtedy ta mała dziewczynka poczuła się szczęśliwa.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s